W piątek i sobotę obudził się we mnie zwierz - LENIWIEC i sobie odpuściłam ćwiczenia, ale w niedziele zmierzyłam się z Jillian i dzisiaj będzie już 4 dzień ćwiczeń z nią :)
Jej program jest naprawdę fajny. Mam nadzieję, że wytrwam te 30 dni.
Najważniejsze jest, żeby w ogóle zacząć, bo później już leci.
Po jej ćwiczeniach miałam straszne zakwasy, ale dzisiaj już jest lepiej :)
Czy widzę jakieś efekty? Ja nie, ale mój chłopak, a właściwie narzeczony powiedział mi dzisiaj, że ujędrniła mi się skóra na udach i tyłeczek trochę jakby się podniósł :)
Gdy skończę 1 level wrzucę zdjęcia porównawcze, czyli za 6 dni.
Czytałam, że poprawę w wyglądzie odnotowuje się bardzo szybko, ale żeby aż tak :D
Mnie to bardzo cieszy i jest dodatkową motywacją dla mnie.
Odnośnie motywacji... Naprawdę ciężko mi się zebrać do ćwiczeń, dlatego zdarzało mi się je robić późno w nocy, ale znalazłam na to sposób :) Jak nie mam chęci i jestem bliska zrobienia sobie dnia wolnego to odpalam internet i oglądam zdjęcia innych osób, które już ukończyły ten program. Ich efekty mnie zdumiewają, zaczynam im zazdrościć i mówię sobie, że nie będę gorsza:)
Poza tym w następny czwartek mam delegację. Lecę do Pragi, a później na czeską stronę Śnieżki w ramach integracji i ten wyjazd również mnie trochę napędza. Przecież muszę się jakoś zaprezentować przed czeskim oddziałem naszej firmy:)
Tak, więc tyłek z kanapy i do boju!!!
Wrzucam kolejne zdjęcia. Może to też Was zmotywuje :) Miłego dnia!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz